Luksus w każdej sekundzie.
Rozwój
29 wrz
Philips 969 – luksusowy magnetowid
Rok 1997. Hollywood tonie w blasku Oscarów – „Angielski Pacjent” zdobywa serca
krytyków i publiczności na 69. gali. W Stanach Zjednoczonych świat wstrzymuje oddech na
widok narodzin nowego formatu wideo – DVD. Z Eindhoven nadciąga technologiczna burza-
pierwszy telewizor plazmowy zmienia sposób, w jaki oglądamy obraz. Pośród tego
kalejdoskopu innowacji pojawia się on – Philips 969 Super VHS. Magnetowid, który nie
tylko rejestrował obraz i dźwięk, lecz sam był symbolem luksusu, majestatu i perfekcji
wzornictwa, gotowy zdominować każdy domowy salon i wprowadzić epokę wideo w nową
erę elegancji.
Już pierwszy rzut oka budzi podziw. Frontowy panel z analogowym zegarem nie tylko
odmierzał czas, lecz celebrował go swoją obecnością. Każdy przycisk, każda funkcja – od jog
do stop-klatki – zdawała się być przemyślana do perfekcji. Sterowanie było intuicyjne, a
zarazem dawało poczucie kontroli nad każdą klatką taśmy. Obcowanie z Philips 969
przypominało kontakt z dziełem sztuki, w którym technologia i estetyka stapiają się w jedno.
Philips 969 był niczym centrum dowodzenia dla domowego montażysty. Sześć głowic
(cztery wizyjne, dwie audio i wirująca głowica kasująca) pozwalały na precyzyjny montaż
liniowy, insert i audio dubbing bez potrzeby dodatkowego sprzętu. Dzięki rozbudowanym
wejściom można było podłączyć drugi magnetowid, mikrofon, słuchawki, a także
zsynchronizować urządzenia jednym złączem. Same końcówki złączy były pozłacane, co nie
tylko poprawiało jakość sygnału, ale też podkreślało prestiż i luksus sprzętu. Wszystko to
sprawiało, że każda sesja montażowa stawała się rytuałem, w którym precyzja spotykała się z
estetyką.
Szybkość przewijania kaset – około 90 sekund – była imponująca, a każdy ruch
mechanizmu wydawał charakterystyczny dźwięk, który niemal narracyjnie towarzyszył
taśmie. Na tylnym panelu znalazły się złącza euro, S-video, audio, a nawet RS-232 do
komputera – w 1997 roku rozwiązania niemal futurystyczne, pozwalające marzyć o integracji
wideo z cyfrowym światem.
Philips 969 oferował również funkcje, które dla wielu entuzjastów wideo były
spełnieniem marzeń. Możliwość nagrania dźwięku bezpośrednio z mikrofonu, poklatkowe
sterowanie za pomocą jog, rozbudowana konsola do regulacji audio – wszystko to sprawiało,
że każdy projekt domowy video nabierał profesjonalnego wymiaru.
Oczywiście, nawet tak luksusowy magnetowid miał swoje ograniczenia. Brak TBC,
drobne przesunięcia ramek przy montażu i konieczność obsługi insertów przez menu były
niedogodnościami w pracy profesjonalistów. Panasonic NV- FS 200 w tym względzie
oferował większą precyzję i minimalne ryzyko poślizgów taśmy. Jednak dla miłośników
designu i domowego wideo te niedoskonałości były niemal niezauważalne wobec majestatu
samego Philips 969.
Cena była równie imponująca jak jego wygląd – ok. 4600 zł w Polsce, 2000 marek w
Niemczech, co dzisiaj odpowiadałoby 12–15 tysiącom złotych. Dla wielu był to zakup
wyjątkowego sprzętu – nie tylko funkcjonalnego, ale pełnego luksusu i technologicznej
elegancji. Nikt wówczas nie przypuszczał, że Philips 969 z czasem stanie się legendą w
świecie wideo.
Mój egzemplarz z 38 tygodnia 1997 roku działa perfekcyjnie – przewija, odtwarza
kasety Super VHS i zwykłe VHS, a jego dźwięk pozostaje pełny i harmonijny. Mechanika,
design i dźwięk łączyły się w harmonijną całość, czyniąc z Philips 969 nie tylko super
magnetowid, lecz ikonę epoki.
Philips 969 nie był zwykłym urządzeniem. Był manifestem technologii, designu i
luksusu w jednym. Dla profesjonalistów miał ograniczenia, lecz dla pasjonatów wideo jest
symbolem lat 90, epoki w której każdy detal miał znaczenie, a analogowy zegar na panelu
frontowym stał się ikoną stylu i elegancji.
W świecie, w którym cyfrowa rewolucja dopiero stawiała pierwsze kroki, Philips 969
pokazał jedno: technologia może być nie tylko funkcjonalna – może być epicka,
majestatyczna i piękna. To nie był zwykły magnetowid – był wyjątkowym przykładem
technologii wideo lat 90. – sprzętem łączącym elegancki design, zaawansowane funkcje i
precyzyjną mechanikę, który do dziś budzi podziw i nostalgiczny zachwyt.
autor: Artur Głupczyk
L;ink do filmu https://www.youtube.com/watch?v=XABro4N6iDE&t=52s